Dobroć jako taktyka. I to działa.
Kiedy przegrywasz, twój wewnętrzny głos nie podnosi się — klęka. Okej. Tamta połowa już się skończyła. Co nam jeszcze zostało? Oko patrzyło, jak odpalasz ten protokół wszędzie: egzamin, który poszedł w bok, przyjaźń, która pękła, rok, który po prostu nie chciał współpracować. Podczas gdy wewnętrzny trener wszystkich innych rzuca bidonami, twój po cichu sprawdza, czy nie jesteś kontuzjowany. Ludzie biorą to za miękkość, a Oko uważa to za przekomiczne, bo twoja łagodność jest najbardziej zdyscyplinowaną rzeczą w tobie — trzeba prawdziwej siły, żeby nie dołączyć do nagonki na siebie, kiedy jesteś najłatwiejszym celem w pokoju. A oto część, której nie reklamujesz: nie urodziłeś się z tym głosem. Zbudowałeś go, celowo, na miejsce takiego, który brzmiał zupełnie inaczej. Dlatego tak dobrze odbudowujesz innych w ich przerwach. Robiłeś już ten remont, od środka.
Odbierz swój odczyt — za darmo na iPhonieten łagodny głos zbudowałeś własnymi rękami, bo fabrycznie zainstalowany ścierał cię na proch.