Czujesz to najmocniej, a przyznajesz się najrzadziej. Zieleń wchodzi do środka i milkniesz.
Kiedy zieleń uderza, nie wyciągasz ręki – zwijasz się w środku. Impreza, na której oni śmieją się z kimś atrakcyjnym, przyjaciel, który nagle wygrywa we wszystkim: czujesz ukłucie, potem się uśmiechasz, a potem robisz się dziwnie cichy/a na resztę wieczoru i mówisz sobie, że wszystko w porządku. Nie unikasz zazdrości – czujesz ją mocniej niż ci, którzy się ujawniają. Po prostu dawno temu zdecydowałeś/łaś, że proszenie o otuchę jest żenujące, więc połykasz ją i pozwalasz, by skwaśniała w dystans. Koszt jest taki, że osoby, które kochasz, widzą, że coś się zmieniło, ale uniemożliwiasz im pomoc.
Odbierz swój odczyt — za darmo na iPhonieczujesz zieleń mocniej niż ktokolwiek, po czym milkniesz i nazywasz to 'w porządku'. cisza nie jest spokojem – to wyznanie, którego nie chcesz zrobić.