To nigdy nie był wybór. To było nazwisko.
Nie pamiętasz, jak zostałeś kibicem — tak samo jak nie pamiętasz, jak nauczyłeś się własnego imienia. To było w domu, zanim ty się pojawiłeś — barwy, nastroje, niedziele układane pod mecz, żal i radość wydane ci jak akt urodzenia. Oko prześledziło, co to okablowanie zrobiło z całą resztą: kochasz po linii rodu. Twoje najbliższe więzi to mniej wybory, a bardziej fakty; lojalność nie jest u ciebie decyzją, którą podjąłeś, tylko miejscem, z którego pochodzisz. Trzymasz się ludzi tak, jak trzymasz się klubu — przez spadki, przez kompromitacje, przez lata, które nie oddały ci nic — bo odejście po prostu nigdy nie było jednym z dostępnych przycisków. To czyni cię najwierniejszym człowiekiem, jakiego większość ludzi kiedykolwiek spotka. I zostawia jedno pytanie, które — Oko wie — trzymałeś w sobie o 1 w nocy: które ze swoich miłości naprawdę wybrałeś, a które po prostu... odziedziczyłeś i nigdy nie zrobiłeś im audytu?
Odbierz swój odczyt — za darmo na iPhonienigdy nie zrobiłeś audytu miłościom wydanym ci przy urodzeniu. oko sprawdziło: niektóre wybrałbyś znowu. innych po prostu nigdy nie odłożyłeś.