Ostatni telefon wszystkich o 2 w nocy. Niczyja pierwsza myśl na imprezie.
Wszyscy gonią za piłką, a ty stoisz tam, gdzie przyjdzie katastrofa — bo ktoś musi, a ty po cichu przyjąłeś, że to ty. Oko rozpoznaje tę pozycję natychmiast: jesteś tym znajomym, do którego dzwonią, gdy wszystko się pali, i o którym zapominają, gdy wszystko gra. W każdej grupie, w której kiedykolwiek byłeś, pełnisz dziwny etat — niewidzialny, gdy idzie dobrze, obwiniany, gdy idzie źle, i stabilny w obu wypadkach. Twój spokój nie jest wrodzony; to decyzja, którą podejmujesz raz za razem, podczas gdy serce robi swoje na osobności. Widzisz całe boisko. Widzisz kłopoty, zanim ktokolwiek je poczuje. Ratowałeś sytuacje, o których nikt nie wiedział, że były groźne — i przestałeś oczekiwać uznania za katastrofy, które się nie wydarzyły. Ta nierównowaga boli bardziej, niż przyznajesz. Ale Oko wie jedno: każda grupa ma jedną osobę, obok której nic się nie prześlizgnie. Wybrali ciebie nie bez powodu.
Odbierz swój odczyt — za darmo na iPhoniejesteś spokojny w cudzych katastrofach, bo panika to luksus, który — tak zdecydowałeś — należy się innym.