Nie przegraliście. Coś się wydarzyło.
Twoja drużyna nie przegrała. Coś się wydarzyło. Terminarz był podejrzany. Trawa była długa celowo. Sędzia pochodzi z miasta o udokumentowanej historii niechęci do twojego miasta. Sama piłka — a mówiłeś to na głos, ludziom, z pełnym przekonaniem — „w tym roku jakoś inaczej leciała”. Do północy w twojej głowie wisi korkowa tablica z czerwonym sznurkiem, a do rana sznurek sięga grupowego czatu. Oko przejrzało całą twoją karierę śledczą i oto jego ustalenie: ustawiony wszechświat boli mniej niż losowy. Jeśli porażka miała architektów, to miała powód; rzeczom z powodem można następnym razem zapobiec — i ot tak, nie-do-zniesienia zamienia się w akta sprawy, a nad aktami sprawy da się pracować. To samo śledztwo prowadzisz poza boiskiem: praca, która „poszła do czyjegoś kuzyna”. Ghosting, za którym „na pewno stali jej znajomi, namieszali jej w głowie”. Cokolwiek — cokolwiek — byle nie zdanie, którego wypowiedzenia wprost byś nie przeżył: czasem się przegrywa, i to niczyj spisek, i to się i tak liczy. Oko nie mówi, że nigdy nie masz racji. Mówi, że ani razu nie musiałeś jej mieć.
Odbierz swój odczyt — za darmo na iPhonieustawiony wszechświat boli mniej niż losowy. spisek nigdy nie był teorią — był pocieszeniem.