Nie kończysz. Po prostu... stopniowo znikasz.
Twoje rozstania nie mają daty. Mają trajektorię. Odpowiadasz rzadziej, inicjujesz mniej, robisz się emocjonalnie niedostępny — aż relacja sama zamiera. To może być miłosierność albo tchórzostwo, zależnie od perspektywy. Oko widzi kogoś, kto unika konfrontacji — i kto często zostawia drugą osobę bez zamknięcia.
Odbierz swój odczyt — za darmo na iPhonieznikasz powoli bo bezpośrednia rozmowa o końcu czuje się jak zadawanie bólu na żywo — i wolisz to rozłożyć.