Mówisz „tak”, zanim twój mózg skończy zdanie, a potem nosisz urazę w samotności.
Słowo „tak” opuszcza twoje usta, zanim twój mózg zdąży zagłosować. Ktoś potrzebuje podwózki, przysługi, całej twojej soboty – a ty już się zgodziłeś, zanim ta część ciebie, która jest wyczerpana, zdąży się odezwać. To wydaje się życzliwością, i czasem nią jest. Ale przeważnie to strach ubrany w płaszcz życzliwości: strach, że „nie” czyni cię niekochanym. Więc pochłaniasz małe prośby, aż uzbiera się ich 40 godzin miesięcznie, i mówisz sobie, że ci to nie przeszkadza, a uraza po cichu piętrzy się w pokoju, do którego nikt nie ma wstępu. Okrutne jest to, że ludzie nie mogą spłacić długu, o którym nigdy nie wiedzieli, że jest im należny.
Odbierz swój odczyt — za darmo na iPhonienie zgadzasz się, bo chcesz. zgadzasz się, bo „nie” wydaje ci się czymś, przez co zostaniesz zostawiony.