Wszystko na stół jeszcze przed hymnem.
Ogłaszasz swoją nadzieję pierwszego dnia, na pełnej głośności, na piśmie, tam, gdzie każdy może to zescreenshotować. Oko ma twoje archiwum: „to nasz rok” wrzucone, zanim kopnięto piłkę, zauroczenie wyznane, zanim poznałeś nazwisko, wymarzona praca ogłoszona na głos, gdy aplikacja była jeszcze szkicem. Większość ludzi dawkuje swoje chcenie w ratach, płacąc tylko wtedy, gdy szanse rosną. Ty płacisz całość z góry — bo policzyłeś to drugie. Wiesz dokładnie, ile kosztuje jawne chcenie: publiczne porażki, screenshoty, wiadomości „serio myślałeś, że”. I uznałeś, że alternatywa kosztuje więcej. Chcenie w tajemnicy oznacza świętowanie w samotności, a ty ani razu nie chciałeś świętować w samotności. Więc kiedy to umiera, umiera na oczach wszystkich — i tak, to specyficzny rodzaj nagości. Ale kiedy żyje? Byłeś tam od hymnu. Nikt nigdy nie odbierze ci pierwszego dnia.
Odbierz swój odczyt — za darmo na iPhonieogłaszasz nadzieję wcześnie nie dlatego, że jesteś pewien — tylko dlatego, że chcenie samemu, w tajemnicy, to jedyna porażka, której odmawiasz zaryzykować.